Hitlerowski Obóz Pracy w Poniatowej

W połowie 1939 roku Poniatowa przyjęła w swym osiedlu pierwszych długo oczekiwanych mieszkańców. Byli nimi organizatorzy produkcji w nowo wybudowanych Zakładach, pracownicy dozoru technicznego i kwalifikowani robotnicy, a także budowniczowie Osiedla.

Tak wspaniale zapowiadający się rozwój Poniatowej przerwała wojna. Osiedle opustoszało, pozostało tylko par4ę rodzin, które nie miały gdzie wyjechać. Wśród nich byli: Mazikowie, Gizowie, Petrykowscy i Kuchtowie. Osiedle i Zakład zajęli Niemcy, którzy stacjonowali tam do jesieni 1941 roku. W Zakładach urządzili sobie warsztaty naprawcze parku maszynowego.

Obóz dla jeńców radzieckich

1 listopada 1941 roku w słotny, błotnisto – śniegowy dzień na trasie Nałęczów – Poniatowa ukazał się długi, kilkukilometrowy makabryczny pochód. Byli to radzieccy jeńcy wojenni, wynędzniali, wygłodzeni, ogromnie przemęczeni, niezdolni do marszu.

Teren fabryczny został otoczony dwoma rzędami drutów kolczastych. Ustawiono szesnaście wież strażniczych, oświetlano ogrodzenie i teren obozu lampami elektrycznymi, wokół ogrodzenia w pasie kilkudziesięciu metrów wycięto drzewa.
Obóz otrzymał nr 369, przysłano do niego część jeńców z likwidowanego stalagu nr 307 w Białej Podlaskiej. Stamtąd przybyła też niemiecka załoga obozu. Ogółem do Poniatowej w trzech transportach w listopadzie i grudniu przybyło około 20000 jeńców. Na pomieszczenia dla nich przeznaczono trzy hale fabryczne, nie ogrzewane i nie przygotowane na przyjęcie jeńców. Część z nich przebywała pod gołym niebem. Po przybyciu pierwszego transportu zaczęto dopiero zbijać cztero i pięciopiętrowe prycze. W obozie panował potworny głód, więźniów dziesiątkowały choroby i nieludzkie warunki życia. Zmuszani byli do pracy, budowali baraki, robili wykopy do sieci wodociągowej, pracowali przy wyrębie lasu. W ciągu zimy umierało codziennie kilkaset osób z głodu, zimna i wyczerpania. Byli zabijani przez znęcających się nad nimi Niemców. Wymordowani w obozie zostali pogrzebani w 32 grobach zbiorowych. Do lata 1942 roku obóz przestał istnieć, wszyscy jeńcy ponieśli śmierć tylko około pięćset osobowa grupa, słaba psychicznie przeszła na służbę niemiecką.

Obóz dla Żydów

W październiku 1942 roku zorganizowano w pozostałych po obozie jenieckim pomieszczeniach obóz pracy dla Żydów. Pierwsi więźniowie zostali przywiezieni z getta z Opola Lubelskiego i Bełżyc, pod koniec roku ze Staszowa. Największe transporty przybywały od lutego do maja 1943 roku z getta warszawskiego. Wtedy Niemcy przywieźli do Poniatowej około 15000 Żydów. Przysyłano też transporty z obozów w Dęblinie, Treblince i Dorohuczy. Ogółem w obozie przebywało ponad 18000 więźniów.

Zakłady tekstylne Caspra Toebbeusa

O wysyłaniu Żydów wspomina rozmówca Kazimierza Moczarskiego w książce „Rozmowy z katem” likwidator getta warszawskiego Jürgen Stroop: „Drugi dzień Wielkiej Akcji nie był więc łatwy. Ujęliśmy tylko pięciuset Żydów. Młodszych i sprawnych przeznaczyłem do Julagu na robotników w Werke Poniatowa, GmbH”, „Tego dnia wysłałem do Werke Poniatowa, GmbH trzydziestu wysoko kwalifikowanych metalowców żydowskich.”
Do Poniatowej zostało przeniesione w lutym 1943 roku z getta warszawskiego przedsiębiorstwo tekstylne Caspra Toebbeusa i do niego przysyłano wykwalifikowanych robotników, ludzi młodych i zdrowych.
Warunki życia więźniów były bardzo różne: od dość dobrych na Osiedlu przez baraki mieszkalne, aż po hale fabryczne bez podłóg i prycz, w których wegetowało kilka tysięcy osób. Wyżywienie więźniów było głodowe. Pracujący więzień otrzymywał na śniadanie niesłodzoną kawę lub zupę i 25 dkg chleba na cały dzień. Niepracujący otrzymywali połowę porcji chleba.
Dzień pracy więźniów rozpoczynał się pobudką o godzinie 5:00.

O 6:00 rozpoczynał się apel, następnie formowano grupy robocze, które wyruszały do pracy. W miejscu pracy wydawano śniadanie i obiad. Dzień pracy trwał 10 godzin, następnie odbywał się apel wieczorny, sprawdzano stan liczebny i wymierzano kary. O godzinie 2100 więźniowie musieli znajdować się w barakach lub halach fabrycznych, obowiązywał zakaz ich opuszczania.
Niemcy znęcali się nad więźniami, bili ich, większość przewinień karali śmiercią, nawet odpoczynek w czasie pracy. Codziennie ginęło wiele osób. Ciała ich palono na ruszcie wykonanym z szyn kolejowych, krematorium było w budowie.

Akcja „Erntefest” (Krwawe Dożynki)

Pod koniec października 1943 roku więźniom nakazano kopanie rowów. Sugerowano, że są to rowy przeciwlotnicze, wykopano dwa o długości około 90 m w linii łamanej, o głębokości 1,5 m i szerokości 2 m. Były to przygotowania do akcji „Erntefest” (Krwawe Dożynki), w której na rozkaz Himmlera zlikwidowano Żydów czasowo pozostawionych na Lubelszczyźnie. Dzień zagłady nastąpił 3 listopada 1943 roku, rozstrzelano 14000 Żydów.  Do obozu przybyły oddziały SS, SD i policji z Prus Wschodnich, Katowic i Poznania oraz oddział specjalny SS z obozu w Oświęcimiu. Otoczyły obóz podwójnym kordonem. O godzinie 4:30 Żydzi zostali wezwani na plac apelowy. Po przybyciu więźniów z osiedla zapędzono wszystkich do baraków, o godzinie 700 nakazano opuszczać baraki w 50 osobowych grupach. Przy wyjściach z baraków stały walizki, do których kazano składać pieniądze, metale szlachetne i drogie kamienie. Następnie nakazano zdejmować buty i stopniowo rozbierać się, w ten sposób ich mienie było od razu posortowane. Kilkunastu wybranych więźniów odnosiło je do magazynów. Grupy nagich ludzi pędzono do rowów i kazano się w nich kłaść. Nad rowami stali SS-mani z oddziału oświęcimskiego, przy dźwiękach ogłuszającej muzyki strzelali do więźniów. Następni kładli się na ciała pomordowanych. Około godziny 16 Żydzi w jednym z baraków odmówili wyjścia, podpalili też magazyny z odzieżą. Niemcy w odwecie podpalili ten barak, spłonęło kilkuset ludzi. Do pożaru przyjechali polscy strażacy z Opola Lubelskiego. Niemcy nie dopuścili ich do gaszenia pożaru. Masakra trwała ponad 10 godzin, przy życiu pozostawiono około 150 osób, którym nakazano uprzątnąć obóz. Wszyscy zostali rozstrzelani za odmowę palenia ciał. Do tej pracy przywieziono 120 osób z Majdanka. Zbudowano otwarte piece polowe z rusztami, na których palono zwłoki. W poszukiwaniu złota i kosztowności popiół ze spalonych zwłok był przesiewany. Wszystko to trwało 3 miesiące.
Od jesieni 1941 roku do lipca 1944 roku zginęło w obozie 18 tysięcy Żydów.  Po zlikwidowaniu śladów zbrodni obóz istnieć. W pozostałych pomieszczeniach Niemcy zorganizowali warsztaty naprawcze sprzętu wojskowego. Od 24 lipca do wiosny 1945 stacjonowała tu Armia Czerwona.
Wolność do Poniatowej zawitała rankiem, w sobotę 22 lipca. Nocą z piątku na sobotę mieszkańcy Młynek, Sporniaka i wielu innych wiosek, przyległych do trasy Opole Lubelskie – Poniatowa, słyszeli warkot maszyn wojskowych i turkot wozów konnych, które czyniły wiele hałasu na „kocich łbach”. To w popłochu, w stronę Wisły uciekali Niemcy.

Czasy grabieży

O świcie mieszkańcy powychodzili ze swych domów na „rozpoznanie” – zabierali wszystko co przedstawiało jakąkolwiek wartość i przydatność w ich gospodarstwach. Ci z dalszych wsi szturmowali magazyny stacji kolejowej w Rozalinie. Szabrownikom nie przeszkadzały dochodzące od wschodu odgłosy strzelaniny. Szaber trwał trzy dni, kradziono wszystko co można było ruszyć z miejsca i włożyć na wóz. Zdewastowano osiedlowe mieszkania i wszelkie urządzenia, w Zakładzie porozbierano baraki i lżejsze urządzenia fabryczne.

Kres grabieży i wandalizmowi położyło przybycie Armii Czerwonej, która pozostała tu na dłużej, stając się gospodarzem terenu. Poniatowa i okolice znalazły się w strefie przyfrontowej, stanowiąc zaplecze dla frontu. W zakładzie uruchomiono warsztaty naprawcze sprzętu bojowego uszkodzonego w walce. Nad Wisłą toczyły się ciężkie walki, przywożono rannych żołnierzy i leczono ich w polowych warunkach szpitalnych. Z polowego lotniska w Kraczewicach, startowały w stronę frontu samoloty ze sprzętem wojskowym i lądowały z rannymi żołnierzami.
Życie okolicznych wsi wzbogaciło się o kontakty z wojskiem, kwitła wymiana towarów typu: benzyna – jajka, masło.
Ciężkie lata okupacji hitlerowskiej spowodowały pustkę kulturalną, którą starano się wypełnić wyświetlając pierwsze wojskowojęzyczne filmy. Osiedle poniatowskie i pobliskie Kraczewice stały się skupiskiem wojskowych sił pomocniczych pracujących dla frontu. Wojskowe ekipy kin objazdowych dostarczały rozrywek kulturalnych. Dla wielu mieszkańców był to pierwszy w ich życiu film. Organizowano także wiele innych imprez m.in. uroczyste akademie.

Wiosną 1945 roku w miarę oddalania się frontu na zachód, zaplecze ruszyło w tym kierunku, przesunięto także kraczewickie lotnisko. Osiedle znów opustoszało, jak we wrześniu 1939 roku. Pozostałego po Zakładach dobytku strzegła, powołana przez Starostwo Powiatowe w Puławach, straż. Na Osiedlu nie było żadnej jednostki reprezentującej władzę, oprócz Leśnictwa Państwowego. W tą pustą przestrzeń weszli ludzie niezadowoleni z „władzy ludowej i rządów radzieckich”. Utworzyli tu swą bazę, nazywali ich „ludzie lasu”.

Przeczytaj: Fragment zeznań Estery Rubinstein – byłej więźniarki obozu pracy w Poniatowej.

Źródło: Dzień zagłady Żydów w obozie w Poniatowej: 4 listopada 1943 r.
[fragment opracowania Ryszarda Gicewicza: ”Obóz pracy w Poniatowej (1941 – 1943)” – Zeszyty Majdanka X]